Księga gości * Archiwum

Golenie.


Link 09.05.2010 :: 13:47
Golenie- czynność, za którą prędzej czy później weźmie się każdy mężczyzna. NIENAWIDZĘ TEGO!
Do dupy są wszelkie rekomendacje znajomych i wszystkie produkty reklamowane w mediach, do dupy! Do dupy wszystkie maszynki, żele, pianki, balsamy przed, po i w trakcie golenia. Do dupy golenie na sucho, na mokro, na ciepło, na zimno. Do dupy golenie z włosem, pod włos, w poprzek. Do dupy! Ni jak nie jestem się w stanie dokładnie ogolić bez podrażnień, szyja cała w małych krostkach.

Golenie bez podrażnień? GÓWNO PRAWDA!

Komentuj (0)

Zimny okieć.


Link 23.03.2010 :: 13:24
Wraz z nastaniem wiosny do sklepów wchodzą nowe kolekcje ubraniowe a na ulice wjeżdżają "zimne okcie". Zimny okieć to określenie używane w stosunku do kierowców płci męskiej, którzy permanentnie wietrzą swój samochód w rytmie głośnej muzyki. Musze Wam przyznać, że ja chłopaków podziwiam, trzeba być nieźle zahartowanym, żeby przy wiosennych, zimnych podmuchach jeździć z opuszczonymi szybami. Dwa iście ułańska fantazja prowadzenia samochodu jedną ręką, wiadomo, fantastyczne umiejętności prowadzenia! Zgaduje, że muzyka jest im potrzebna, żeby dodać sobie animuszu niczym polska kawaleria ruszająca do ataku od Grunwaldem śpiewająca Bogurodzicę.
Pominę gadkę dydaktyczną jakie to niebezpieczne dla życia czy słuchu, zastanawiam się tylko czemu panowie policjanci "chopaków" nie zatrzymują, chyba istnieje jakaś dopuszczalna granica decybeli w samochodzie, prawda?;>

Myślicie, że "zimny okieć" jest fajny? Gówno prawda!

Komentuj (0)

Sklepowy savoir-vivre.


Link 08.03.2010 :: 19:49
Człowiek wchodzi do sklepu, pierwsze co widzi to baba za ladą, która obrażona na cały świat wcina swoją kajzerkę z kefirem kręcąc przy tym mordą jak krowa na polu. "Dobry wieczór", cisza. W sumie czego się spodziewałem- odpowiedzi? Kiwnięcia głową? Uśmiechu?
Produkty w koszyku, pora stanąć do kolejki. Ta długa jak zwykle, bo tylko jedna kasa jest czynna, jedna z trzech. Nie wiem jaki jest sens wydawania pieniędzy na trzy stanowiska skoro i tak się nich nie korzysta. Ponad 10 minut spędzam w kolejce i krew mnie już powoli zalewa, niestety pani kasjerka urządziła sobie małą pogadankę z klientką.
3 minuty później...
pik! pik! dwa pierwsze produkty poszły sprawnie, ale z chlebem jest odwieczny problem, bo nikt nie zna jego ceny. Trudno, trzeba iść na stoisko z pieczywem.
3 minuty później...
Moment kulminacyjny, padły pierwsze słowa z ust pani kasjerki: "osiem czydziści pięć"! Nie powie nic więcej nawet czy mam końcówkę, tylko świeci tymi maślanymi oczyma i czeka aż się domyślę, mądrasińska.
Panie kasjerki to powinny mieć taki tipownik postawiony koło swoich stanowisk to chyba jedyne rozwiązanie, żeby sobie "kupić" miłą obsługę (choć ta powinna być, moim zdaniem, w standardzie, najwyraźniej się mylę).

Kultura w sklepie? Gówno prawda!

Komentuj (0)

Zza baru.


Link 20.02.2010 :: 15:50
Zmorą każdego lokalu o profilu "spożycie" jest picie własnego alkoholu. Jako osoba pracująca za barem osiągnąłem wysoki poziom wykrywalności tego niecnego procederu i lubię ludziom uprzykrzać życie;> Niestety wczoraj miarka się przebrała, bo musiałem interweniować kilka razy u tych samych osób. Słuchajcie do ciężkiej ku*wy nędzy! Powiem Wam jedno wkurwia mnie to, jak nic innego. A jeszcze bardziej mnie wkurwia jak muszę dyskutować i udowadniać klientom nie wiadomo co. Taktyka, którą na ogół ludzie przyjmują "na idiotę"- "Ale jak to nie można? Jesteśmy na terenie klubu? Naprawdę?!". Tak ćwoku, jesteś na terenie klubu i nie możesz pić własnego alkoholu, ja konfiskuje flaszkę albo za nią płacisz, a jak się nie podoba to wypie*dalaj. Porównaj to sobie z przyniesieniem własnej "wałówki" do restauracji, też Ci pokażą drzwi.
Druga taktyka, szczególnie popularna przy większych rezerwacjach- na prezent. "Dobry wieczór, jak się panowie bawią? Świetnie? A wiecie, że nie można pić własnego alkoholu na terenie? Flaszeczkę konfiskuje i zapraszam do środka." "Ale pan nie może! To prezent dla koleżanki!". Stary, naprawdę mnie to średnio interesuje. Ba! Powiem więcej, prezent może być nawet dla samej Elżbiety II, może to być Cristal czy butla niebieskiego Jaśka, ch*j mnie to obchodzi, konfiskuje ją, będziemy mieli co pić po pracy.
Trzecia taktyka- "tak nie można!" z upodobaniem stosowana przez studentów prawa;> "Nie masz prawa! Nie skonfiskujesz!" Ok, chcesz się bawić w kruczki prawne? Nie mam czasu na wdawanie się w dyskusję, ja wracam do pracy. A Ciebie po prostu nikt już nie będzie obsługiwał. Proste? Proste! Chcesz się bawić dalej? Dzwonimy po człowieka górę z ochrony, on się Tobą zajmie.
Podejście czwarte- "ja tu już tyle wydałem". Tak? Świetnie, tym lepiej dla mnie. Co nie zmienia faktu, że z tego tytułu nie przysługują Ci żadnego bonusy ani specjalne względy. Nie ma vipowskiego kibla, ani skrzynki kawioru za każde wydane 100 złotych, chlanie własnego alko nie jest wliczone w cenę!
Zaskakuje mnie fakt powszechnej akceptacji tego niecnego procederu i tupet ludzi, którzy mają czelność dyskutowania na ten temat. Macie szczęście, że, jako barmana, obowiązują mnie pewne normy bhp, bo najchętniej wgniótł bym Was butem w posadzkę.

Picie własnego alkoholu? GÓWNO PRAWDA!

Komentuj (5)

Pociąg relacji Berlin- Warszawa Wschodnia.


Link 15.02.2010 :: 14:07
Czyli tzw. euro city, którym miałem okazje podróżować dnia wczorajszego z Poznania.
Wszystko zaczyna się już na dworcu głównym w Poznaniu o godzinie 19:30. Pani dukającym głosem, łamaną niemiecczyzną ogłasza opóźnienie pociągu o 5 minut. Ciekawe jestem czy, którykolwiek z "pruskich" pasażerów zrozumiał o co chodzi. Ja mam problemy ze zrozumieniem języka polskiego przez ten system nagłaśniający rodem z prlu, który absolutnie nie ma nic wspólnego z przekazywaniem informacji.
Reszta przygody zaczyna się już podczas podróży. Fragment o staniu ponad godzinę w szczerym polu a także brak umiejętności użycia języka angielskiego czy niemieckiego przez kierownika pociągu pozwolę sobie ominąć. Otóż tego wieczoru moją głowę zaprząta kwestia śmietniczek w pociągu. Śmietniczek, bo śmietnikiem tego nazwać nie można. Małe, szare kwadraty wielkości dwóch złożonych soczków w kartonikach. Ja się pytam- co tam ku*wa można zmieścić? Ktoś wcześniej wcisnął do środka butelkę po małej wodzie i tyle. Kiła, mogiła a cały przedział pozbawiony jest śmietnika na 4 godzinną podróż. Kto to wymyślił, żeby takie małe gówno instalować w każdym pociągu? Czy nikt nie zauważył, że to nie spełnia swojej roli a teraz wszystkie nowe składy jeżdżą z tym małym badziewiem?

Śmietnik? Gówno prawda!

Komentuj (0)

Lekkie opady śniegu.


Link 13.02.2010 :: 11:38
Powrót zimy. Google pogoda donosi "lekkie opady śniegu", a wiadomo, że google nie kłamią. I jak to zwykle "lekki" śnieżek jest powodem paraliżu całego miasta i mojego wkurwienia.
Nie wiedzieć czemu nawet najmniejszy opad jest w stanie skutecznie utrudnić komunikacje. Kierowcy chyba, są aż tak zaczarowani magiczną obecnością piaskarek, innego wytłumaczenia nie widzę. Nagle w tych jakże ekstremalnych warunkach zapomina się o jakichkolwiek przepisach i wjeżdża się na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczenia. Łatwo się domyślić do czego to prowadzi. Zdaje się, że to wszystko przez te piaskarki.
Komunikacja to jedno a chodzenia na piechotę to co innego. Tu też nie jest wiele lepiej ze względu na śliskość i parasole. Tak parasole. Pomijam fakt, że parasol wydaje się dość abstrakcyjną formą ochrony przed śniegiem (jakoś mi nie pasuje do obrazu zimy). Jednak parasol ma tą magiczną właściwość (znowu te piaskarki?!), że można nim kogoś skutecznie oślepić. Gdyby nie to, że noszę okulary to pewnie by to się kilku paniom udało! Ludzie! Czy Wy nie bierzecie pod uwagę jakieś strefy buforowej wokół siebie jak łazicie z parasolami? Nie? To bierzcie do jasnej ciasnej, bo kiedyś wam wszystkim te parasole w oczodoły sam powsadzam.

Lekkie opady śniegu? Gówno prawda!

Komentuj (0)

Zima w mieście.


Link 09.02.2010 :: 21:09
Uprzejmie zawiadamiamy, że w związku z feriami zimowymi ZTM zmniejsza rozmiar taboru jeżdżącego na większości tras. Świetnie, oszczędność i troska o klienta, żeby nie czuł się samotny w opustoszałych warszawskich autobusach. Cóż za szczytna idea!
Ale czy zarząd ZTM jeździł mniejszym autosanem numeru 187 o godzinie 15-16? Nie? To polecam.
Na przystanku metro politechnika wsiada gromadka uroczych dzieci biorących udział w "Zimie w mieście". Zaczyna się kocioł, jak na koncertach rockowych. Swojego czasu jedna z moich ulubionych rozrywek, ale to już chyba nie ta młodość a już z pewnością nie ten dzień.
Jechałem "tylko" 7 przystanków, które wydawały mi się wiecznością. Wysiadając ściągnąłem czapkę, żeby oddać honory poległym...
Zastanawiam się czy to ZTM się przyłączył do akcji "Zima w mieście"? Jeśli tak to jakich atrakcji jeszcze mogę oczekiwać? Lodowisko w środku autobusów czy stoki narciarskie?

Puste autobusy? Gówno prawda!

Komentuj (2)

W teatrze.


Link 07.02.2010 :: 02:53
W teatrze, jak wiadomo, człowiek obcuje z kulturą wysoką, odchamia się. Ma okazje popatrzeć na inne kulturalne twarze i odzyskać jeszcze nadzieję w polską inteligencje, która wypełniła widownię po brzegi. Człowiek wygodnie siedzi w fotelu, poprawia krawat, jeden, drugi dzwonek, światła, kurtyna, zaczyna się! Ale co się zaczyna? Każdy powie, że przedstawienie. Tak to prawda, ale sztuka zdaje się odgrywać rolę drugoplanową przy festiwalu dzwonków komórkowych.
Dzwonków wszelkiej maści od klasycznych ring ring po polifonię. Tu człowieka ogarniają czarne myśli a propos tej całej "śmietanki" polskiej inteligencji. Wyjście do teatru chwali się jak najbardziej, ale niewyciszenie telefonu woła o pomstę do nieba, tym bardziej, że przed samym spektaklem powtarzana jest prośba o wyciszenie telefonów.
Moja kondycja psychiczna to pół biedy, ale jak to musi rozpraszać aktorów! Powinni tupnąć nogą i zejść ze sceny, przecież to kompletny brak szacunku dla ich kunsztu i miesięcy przygotowań.
Wszyscy prychają, nerwową pokasłują, czasem narzekają a jednak dzwoniące telefony na widowni teatru czy kina są zjawiskiem powszechnym.

Wyciszone telefony? A gówno prawda!

Komentuj (2)

Jeden taki dzień.


Link 01.02.2010 :: 15:04
Jeden taki dzień, który jest piekielnie ważny. Jak coś mi wtedy nie wyjdzie, jestem nieznośny i chodzę nakręcony. To dzisiejszy dzień.
Wyszedłem z domu za późno, minimalnie za późno, ale wystarczająco, żeby się spóźnić na autobus. Trzeba było sobie odpuścić mycie zębów. Teraz w inny autobus, przesiadka w metro i jestem na miejscu. Pędzę na łeb na szyję, byle żeby się nie spóźnić na egzamin. To to jest to, istne apogeum mojego gniewu. Korek, ludzie stoją i się pchają, a ja mam ochotę kogoś strzelić po mordzie, bo po co się pcha? Jakby przeprosił to bym odpuścił. W metrze, na szczęście, nie ma korku ani wielkich tłumów. Wysiadka, po ruchomych schodach w górę ku światłu. Głupia, stara jędza musi akurat stać po lewej stronie. Walnąć ją z bara za głupotę? Za te wszystkie stękania w autobusie o ustępowaniu miejsc i braku kultury u dzisiejszej młodzieży? A pani to co? Lepsza?
- Przepraszam bardzo.
- No i gdzie się pcha?! Schody ruchome nie są do chodzenia.

Schody ruchome nie są do chodzenia? Gówno prawda!

Komentuj (1)

Booving a internet bezprzewodowy


Link 28.01.2010 :: 11:54
Sesja się zbliża i jakże modnym zajęciem wśród, warszawskich studentów, stał się tzw. buwing (albo booving;>), czyli po prostu zakuwanie w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Sam tutaj przesiaduje ze względu na dostępność materiałów, sprzyjającą atmosferę pracy, no i właśnie, bezprzewodowy internet. Siedząc teraz w buwie (relacja na gorąco!) nie widziałem jeszcze żadnej osoby, która by tutejszego internetu używała w celach edukacyjnych! Ja rozumiem, że sesja i człowiek chcę się odstresować, zapomnieć o pewnych rzeczach, ale na bogów! Czego tu ludzie nie robią! Wszystkie serwisy społecznościowe- to jeszcze rozumiem, gry internetowe a la plemiona, ogame czy mafia- nie za duzi na to jesteśmy? Czy aż tak się nam nudzi? Szukanie filmów do ściągnięcia przez torrenta? Pewnie! O! Kolega przede mną właśnie wyniki lotto sprawdza! I pół biedy jak człowiek te wszystkie cuda robi na własnym laptopie, gorzej jak siedzi i zajmuje komputer biblioteczny...
A jak ktoś naprawdę coś potrzebuje sprawdzić to może tylko siedzieć i załamywać ręce nad prędkością internetu.

Bezprzewodowy internet? Gówno prawda!

Komentuj (1)

szablon: Ylka dla: Linkup

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl